integracjion

No integracja z ludźmi z firmy… trzema słowami okreśając… łatwo nie było. Do pracy wczoraj na 10tą ze dwie trzy godzinki pracy, a później bar i gadka-szmatka-zabawa z 6 nie bitych lecz pitych godzin. Był niezły czad…. na początku 4 stoliki zajeliśmy w miarę upływu czasu i ludzi zostały dwa stoliki, w barze only we, i co trochę do baru i piwko, i piwko, i frycie i piwko, nie pamiętam na którym skończyłem, ale szczęśliwie do domu doszedłem było coś po 19tej i odrazu kimono. Łóżeczko, woda na stoliku (obowiązkowo), koło północy się obudziłem jeszcze, ale tylko po to by uzupełnić płyn wodny w kubku bo się skończył i znów nura pod kołderkę i spanie do rana. NA razie to tyle co pamiętam, może mało, ale dla mnie ważne, że powrót się udał a jak to wyglądało to już mniej istotne i co najważniejsze nie oddawałem czci Neptunowi:)

neptun