Wakacyki!!??

No i jestem tym razem po wakacjach, odpoczęty, wypoczęty, zwarty i gotowy. do pracy i do wszystkiego…

Pokrótce napisze co tam w te ciepłe 30tki było.Otóż:

a) zrobiony dach  na ganku, no trwało to cały tydzień ale we dwóch (ja i mój fader) daliśmy rade, w gorącuna dachu, doinanie przycinanie, jego wkurzenia na mnie, czasami bezpodstawn, czasami nie, ale większość bezpodsawnych wywewnętrzeń na mnie. Oczywiście przy wykończeniach widać było usterki w stylu tu za dużo wychodzi, tam za mało, nie tak miało być.. oczywiści emoja wina. No i po tygodniu skończyliśmy i deszcz przetestował naszą pracę. Działa, znaczy nie przecieka:)) A jeszcze przy okzji tych robót to zatkaliśmy dziure (hehehe) osą, a co będą sobie mieszkały za darmo. Noto jak pomocnik (w mojej osobie) czekałem na polecenia trochę się dłużyło (UWAGA!! ekolodzy i obrońcy zwierząt wszelkiej maści niehc nie czytają dalej) zaczełem, czy raczej zacząłem dociskać osy do ściany w ten spsób, że już tchu nie mogły złapać, udało się 4 razy za piątym już mi się osa wymkneła spod "gilonty" i przyatakowała…..trafiła żądłem koło obojczyka. Spuchnąc spuchło bo tak działa osi jad, i trzy dni trzymało, po trzecim dniu zaczelo schodzić i wracać do prawidłowego kształtu. 

Po zakończeniu "budowy" dachu wróciłem na tydzień do Wawki i dowieziałem się że trzy osy leżąc na podze (może się najadły lub wracału z impry) zostały zgniecione przez wielką stopę – w tym pzypadku mojega ojca. No jedną osę można wytrzymać (nawet dla zdrowia dobre to jest) dwie nolekki hardkor, no ale trzy w jedny czasie i prawi, że w jednym miejscu to już maxxxhardkor. Ojcec niby czołg, ale z rozwaloną gąśennicą za daleko nie dojedzie. PO 3 godzinach wrócił z roboty cały w palamach niy krostki, na to tylko mogło wapno pomóc i pomogo. Po dniu picia wapna, lekkiej gorączkioraz dreszczy mineło i T-55 wrócił do akcji.

osaosa2

b) wakacje mojej sister. No miała w te wakacje kilaka programów. Zobaczyła morze cały tydzeń siedziała i wdychała jod.A i kupiła swojemu braderowi prezent znad morza, tak prezent. No ale kto by chciał muszelkę zznad morza?? no kto?? znad morza???? buuuuuaaachachacha….. kupiła mi ufoludka…….no coments….A mój kuzyn jak wrócił znad morza pytam się grzecznie co mi tam kupił?? Kubek- usłyszałem w odpowiedzi. Luknołem no fajny jest napis mejscowośći jest statek jakaś mewa. OK. Dopiero w noc się dowiedziałem, że kupek jest na całą rodzinę.Kurna jeden kubek na 4 osoby. Też super:)))

Przyjechała też do bradera do Wawki, zobaczyła muzeum Powstania Warszawsiego, odbieranie zwierzchnictwa prezyenta sił zbrojnych RP i inne obowiązkowe punkty wycieczki. Kupiliśmy tez lody takie lody zajebioza wielkie, że ja pierdziu… notak teraz jak się pisze to nic wielkiego, ale wtedy było 30+. No a o się dizeje z lodami przy dodatniej temperaturze??? hyyy!!!! tak topi się. To to zamiast przyjemności mieliśmy pałe problemos, bo szybko trzeba było lizać, a lizanie 10 cm szybko wygląda bardzo  śmiesznie i zboczenie, ale przede wszystkim zboczenie, czad……

lody

c) rodzina z zagranicy, a i owszem też przylecieli, po 5 latach mozna by przypomineć sobie jak wygląda rodzina na drugim końcu europy, zostali tydzień i moim zdaniem to był najlepszy tydzeń podczas ich przyjazdów do kraju nad Wisłą. Przylecieli… polecieli… dali notatniki w prezencie-kupione w strefie bezcłowej.. babula ucieszona, cały tydzień rogalik na twarzy, i o dziwo nic ją nie bolało i kasę na wszytsko miała. Nawet tel komórkowy sobie kupiła. No tak ale jak mój tata ją namawiał ta "nie nie potrzebuje, nie potrzebny mi. Wystarczy mi stacjaonarka". HA i co!!!! wystarczyło że drugi synuś przyleciał z zagranicy to już kupiła. A jak tata przypomniał jej że jak on mówił to NIE a jak brat to TAK. Ona mu na to że nie pamięta żeby ja namawiał. To już zakrawa na pomstę do nieba, to szybko postępująca skleroza lub  tłumaczenie samej siebie. No cuż poradzić taki rodzaj człowieka…..

rodzina:)