ble ble ble

Ale potop, normalnie deszcz to się wiadrami leje z nieba. Jak byłem mały to babcia mówiła, ze to aniołisikają na nas, potem zmienił się że płaczą przez nas, zostało nie zmienione to, że jest to przez nas. Treraz nie ważne dla mnie czy one płaczą, czy sikają niech na przejazd do uczelni przestaną i będzie GIT. Dziś to i tak się mi udało, pierwszych zajęć nie było, do jednego esa napisałem, drugi myślałem, że się spotka z pierwszym i też będzie wiedział, ale nie. Raduś dzwoni where are you??? to mu odpowiadam zgodnie z prawdą, że ja wychodze właśnie z AKa, a Martin jest na gdzieś na kampusie, i że zajęć nie ma….. następnie mało istotne ble ble ble…. i powiedziałem, że jak ma czas to żeby przyjehał po mnie bo strasznie leje, tylko się uśmiał. A jak stałem na przystanku to dzwoni do mnie i mówi, że po mnie jadą, łał. 2/3 trasy przejechałem się super audicą. Na uczelni nie było tak różowo, czekanie na zajęcia, następnie okazało się, że zajęć nima. Mogłem wogóle nie przyjeżdżać, ale cóż, zdarzają się osoby niedoimformowane. Teraz zamiast pisać Mgra jak jestem w czytelni to ja bloga pisze… dobra dobra już kończe……..