jeszcze raz o czwartku

Wczoraj już mi się nie chciał piasać o tym, ze koleżzanka którą znam od paru lat powedziała zebym wpał do niej w czwartek. No to najpierw pojechałem po zakupy następnie i w drodze nanie napisałem esa czt jka będę za pół godziny to będą u siebie, odpuściła sygnałka na potwierdzenie (wtedy tak myślałem). JAK już wchodziłem po schodach na 3 piętro, spotałem ich współlokatorkę białorusinkę spytała się czy ja do nich, i czy dizewczyny są? powiedziałem, że pisałem do nich bla bla bla. I okazało się, że ich NIET. Zadzwiniłem i wtdy okazało się, że  ona nie ma kasy na koncie(to po co puszczała sygnała – jakbynie puściła to bym albo zadzwonił albo wogóle tam nie szedł). pogadałem z białoruską wypiłem herbatęi po godzinie się zmyłem. Jeszcze ta psiasiółka miała dać znać o robocie na dziś, załatwione jest tylko to że ktoś ma zadzwonić (tak to ja też potrafię),  a nie lubie byc na telefon – jak tobie dwa razy termin nie pasuje to już do CIebie nie dzwonią. Ano zobaczymy czy ktokolwiek zadzwoni, na razie nic…………….

a my narzekamy (jeszcze razspróbowałem wstawić orazek może tym razem wyjdzie:)))

 

One Response to “jeszcze raz o czwartku”

  1. avatar TO-MOJA-BAJKA napisał(a):

    Fajny blog
    ;p
    Zapraszam do czytania mojego opowiadania:P
    http://to-moja-bajka.blogx.pl/

Leave Comment

*