z podstawówki do liceum ;)

05 listopada, 17:41, by dobry

Tak to już jest, że po deszczu przychodzi słońce, po wichurze cisza, a po kilku latach pracy za marne kilka grosz praca super extra (przynajmniej na razie).
Szukanie pracy zajęło mi dwa lata. Dwa lata przeglądania ogłoszeń i wysyłania swojej cefałki tam gdzie się nadawały moje umiejętności. W końcu sukces. Sukces który trwał niecały miesiąc. Bo etap I był przed moim ślubem, etap II był po ślubie, a w trakcie podróży poślubnej zadzwonili że mnie chcą 🙂 🙂
Zmian otoczenia, ludzi, socjal w pracy, i możliwości z których można skorzystać… nowa praca to jak przejście z podstawówki do liceum. Już coś umiesz ale nauczysz się jeszcze więcej, są możliwości do skorzystania nauki języka jak i z siłowni przy coś dla umysłu i coś dla ciała. Tylko teraz trzeba umiejętnie to wykorzystać i jak to się ładnie mówi „inwestować w siebie”. Ładnie się mów ciężej i dłużej się to zdobywa.

szczęście

20 maja, 10:42, by dobry

Czy można być cały czas uśmiechniętym?? Można, ale nie oznacza to że jesteśmy szczęśliwi. Nad swoim szczęściem trzeba pracować… I jest to praca przez całe życie. Ale to dobra praca nad sobą. Co prawda ie trzeba być dla każdego miłym i stawiać dobro czyjeś ponad swoje, ale jeśli pomożemy drugiej osobie to jej poczucie szczęścia wpływa poniekąd na nas. Czyli pomagając innym, myślimy poniekąd o sobie bo czujemy się przez to lepsi a tym samym bardziej szczęśliwsi.
Małe rzeczy w domu,jak sprzątanie, zrobienie zakupów do domu bez listy od narzeczonej, małe gesty w postaci obiadu, kwiatów bez okazji…. to sprawie że ona jest szczęśliwa i nam też się udziela. Tylko trzeba chcieć wyjść z domu i zrobić zakupy, kupić kwiatuszka, zrobić coś w domu bez przypominania, ugotować obiad bądź zrobić śniadanie w weekend …
Moja recepta na szczęście – dawaj szczęście innym.

wyzwanie

07 maja, 15:22, by dobry

Ciężko się zmotywować do pisania. Nie dla tego aby brakowało i pomysłu co napisać, nie dla tego jak to ująć stylistycznie, ale brak systematyczności to jest całym problemem.
Żeby nie wmawiać sobie że jutro na pewno coś napiszę na dwie długie internetowe stonice… Zaczynam dziś,.. krótkim wpisem… podejmuje sam z siebie challenge, dla tych co nie wiedzą napiszę po polsku, wyzwanie aby raz na dwa dni dokonać wpisu. No to na dziś koniec i kropka.

nowy 2018

25 lutego, 08:51, by dobry

Ten rok zapowiada się intensywnie….
W marcu lecimy do Włoch pozwiedzać i na ślub, gdzie będę pełnił honory świadka 😉 z takiego wyjazdu też trzeba coś mieć, więc wspólnie z moją przyszłą żoną obmyśliliśmy plan żeby polecieć tydzień przed ślubem, zwiedzić Rzym , a następnie udać się na włoski obcasik, gdzie będzie całe przyjęcie weselno-ślubne.
Nigdy nie latałem samolotem, nigdy też tak daleko nie byłem poza granicami Polski, ale jest internet i wszystkie sprawy najważniejsze można załatwić łącznie z biletami na włoskie pendolino. Gdyby nie taka uroczystość to bym nie pomyślał, ze można tak wiele spraw załatwić bez wychodzenia z domu… Rzym będziemy zwiedzać przez 7 dni, natomiast Bari przez trzy dni. Jeśli ktoś czyta ten wpis i ma pomysły na ciekawe miejsca w Rzymie i Bari, lub chciałby zobaczyć „swoje” miejsca jeszcze raz to proszę info w komentarzu i po powrocie jeśli dotrę w te miejsca zamieszczę na blogu;).
o dalszej intensywności w życiu już wkrótce 😉

człowiek zmienia się co 7 lat

01 listopada, 15:50, by dobry

Podobno człowiek zmienia się co 7 lat – coś w tym jest. To jest mój pierwszy wpis na blogu od siedmiu lat…. wcześniejszych wpisów nie czytałem jeszcze – nie jestem na to gotowy. Wiem natomiast jedno, tym razem będzie mniej błędów i bardziej stylistycznie napisane. A przynamniej takie jest założenie;)

Co się zmieniło przez siedem lat???
Dużo. A przede wszystkim Ja sam.
Teraz mam dobrą pracę, a przynamniej na razie mi pasuje – choć jak każdy dążę by była lepsza.
Miałem wspaniałą dziewczynę, która teraz jest moją narzeczoną i zostanie moją żoną (tak za 11 miesięcy co do dnia:). I to jest moje nawiększe szczęście, że się spotkaliśmy, polubiliśmy się i dalej uczucie przerodziło się w miłość. Doceniam z każdym dniem to że jest obok mnie, że mam z kim porozmawiać, pośmiać, poradzić jak i udzielać rad, poprzytulać, potrzymać za rączkę, zrobić obiad, zakupy, planować wspólne wypady na weekend, czy dłuższe wyjazdy.

Zmieniło się też planowanie przyszości z takiej krótko-terminowej – co bym chciał zrobić do roku rok-dwa, w daleko-teminową gdzie będę za 10- 20 lat? I wydaje mi się to lepszym sposobem na planowanie przyszłości. Jeśli w perspektywie 10-20 lat chcę być zrowy to muszę tym zająć się już teraz. Zaczynając teraz – dziś a nie od jutra, jestem do przodu o jeden dzień. Dotyczy to sfery nie tylko zdrowotnej, ale i uczuciowej- związku, i relacji z rodziną, oraz sfery finansowej.
Sfera finansowa – osiągnięcie takiego poziomu, żeby to pieniądze na siebie same zarabiały…. jest możliwa. Szukałem, czytałem, zastanawiałem się, dwa lata zeszło na planowaniu i rozpoczołem w bieżącym roku… staram się ostrożnie zarządzać moim kapitałem. I udało się pierwsze ruchy w strefie inwestowania wykonane teraz plan utrzymania 15% rocznej stopy zwrotu (nie jest to giełda, rynek forex, czy jekieś piramidy finanswowej). Kapitał którym inwestuje też nie jest oszałamiający – bo jeśli się uczyć to na kwocie którąw wiesz, że możesz stacić – oby nie głupio- a każdy musi sam określić jaką kwotę może poświęcić w przypadku jeśli by nic nie wyszło.

To na tyle jeśli chodzi o pierwszy wpis po 7 latach. Kolejny…. hmm czy będzie za 7 lat?? raczej nie. DoZo